BLOG

Pogodoodporność nową kategorią w inwestycjach w kurortach

Radosław Jodko, ekspert ds. inwestycji RRJ Group

Przez dekady kalendarz sprzedaży najmu wyznaczała słoneczna prognoza, a wartość apartamentu w praktyce zależała od tego, na ile tygodni w roku dopisze pogoda. Ten model właśnie się kończy. Pojawia się za to nowa kategoria w słowniku rynku: pogodoodporność. Inwestor, który w 2026 roku wciąż liczy zwrot z jednego sezonu, kupuje aktywo o wbudowanym ryzyku. Wygrywa ten, kto potrafi sprzedać doświadczenie, kiedy pada deszcz – niezależnie, czy w listopadzie czy w sierpniu. 

Paradoksalnie to właśnie słaba pogoda przyspiesza zmianę. Po sezonie, w którym nad Bałtykiem aura nie dopisała, inwestorzy zaczynają zadawać inne pytania: nie o to, ile będzie słonecznych tygodni, lecz o to, co się dzieje z rentownością, gdy słońca zabraknie.

Być może nigdzie bardziej ta zmiana nie jest tak widoczna jak na Mazurach. Region, jeszcze niedawno kojarzony wyłącznie z żeglarstwem i krótkim urlopem, wyrósł na trzeciego – obok morza i gór – silnego gracza inwestycyjnej mapy Polski. 

Zadecydowały o tym trzy nakładające się procesy: rewolucja drogowa (Via Baltica, S16, S61 realnie skróciły dojazd z Warszawy i Trójmiasta), upowszechnienie pracy zdalnej i workation oraz zmiana profilu gościa – z sezonowego turysty na zamożnego mieszkańca dużego miasta szukającego przestrzeni i prywatności przez cały rok. Efekt? Pojezierza notują rekordowy udział w zapytaniach o zakup nieruchomości wakacyjnych – kierunek przestał być niszą.

Pogodoodporność to dziś nie dodatek, to element składowy wyceny

Kluczowe pytanie, które inwestor musi zadać przed zakupem, nie brzmi już „jaki jest metraż” ani nawet „jaki standard wykończenia”. Brzmi: jak ta nieruchomość będzie funkcjonować w lipcu albo listopadzie, gdy pada?

Jeszcze pięć lat temu klient pytał o widok i odległość od plaży czy pomostu. Dziś pierwsze pytanie brzmi: co robią goście, kiedy pada trzeci dzień z rzędu. Jeśli odpowiedź to „czekają, aż przestanie”, to nie jest inwestycja – to loteria pogodowa. Pogodoodporność przestała być luksusowym dodatkiem. Stała się warunkiem brzegowym rentowności.

W praktyce oznacza to przesunięcie budżetu z tego, co widać na renderach, na to, co utrzymuje obłożenie poza sezonem. Strefa wellness z basenem, sauny, gabinety SPA, ogrzewanie i realnie całoroczna instalacja, dobre doświetlenie wnętrz projektowane pod krótki dzień, przestrzenie wspólne, w których da się spędzić deszczowe popołudnie – to nie są udogodnienia premium dla prestiżu. To infrastruktura, która wypełnia kalendarz najmu od października do kwietnia, czyli w miesiącach, które decydują o różnicy między 4 a 8 proc. zwrotu.

Więcej na ten temat w publikacji w Property News.

© RRJ Group